this is the end...
koniec miesiąca oczywiście.
Dałam radę codziennie coś pstryknąć, choć niecodziennie opublikować... Wciągnęło mnie, ale w czerwcu trochę sobie zluzuję ze względu na rękę jeśli mam nią jeszcze coś zrobić po zdjęciu gipsu ;)
Dziś przyszła paczka ze Scrapińca, uwielbiam rozpakowywać paczki z takimi rzeczami! Tylko przyjdzie mi trochę poczekać na użycie...

mignął mi tytuł notki u kogoś na blogu - i zamarłam. ale już ok :>.
OdpowiedzUsuńŚledziłam cały majowy cykl, szkoda, że koniec:(
OdpowiedzUsuńA przesyłka wygląda bardzo ciekawie:)Niech no tylko zdejmą Ci ten gips... będzie się działo:)
uff... ja też zamarłam ;) a te rzeczy scrapińcowe... ACH, ciągle zapominam o tym sklepiku, muszę się zaopatrzyć w jakieś cudeńka, bo ostatni mój zakup to bombki ;p
OdpowiedzUsuńa też poczekam aż sobie poużywasz :)))
OdpowiedzUsuńCholercia, a ja zapomnialam złożyć Ci życzenia imieninowe! Pyska wycałowuję i choć z opóźnienienm, to serdecznie i z sercem wielkim, Joasiu :D
OdpowiedzUsuńZawijaski boskie są. Niech Ci ta ręka szybko się 'naprostowuje', zrasta i do zdrowia wraca:)