eksperymentowanie
Rozpracowuję gorący embossing na płótnie. Jako zabezpieczenie odbitek robionych tuszem pigmentowym na tkaninie. Oczywiście nie na ubraniach, bo z pranych rzeczy na pewno z czasem się wykruszy. Ale na okładce albumu powinno wytrzymać. Na pewno ładnie nasyca kolor tuszu. W praktyce wykonanie jest całkiem proste, trzeba tylko uważać, żeby za długo nie grzać, bo się może przypalić.
świetne!
OdpowiedzUsuńwow, bombowe!!! efekt na prawdę cudny!!!
OdpowiedzUsuńbajjka
wspaniały pomysł!!
OdpowiedzUsuńja też próbowałam embosu ale na wstążkach satynowych :):) skończyło się to stopieniem wstążki :):):) zapomniałam, ze płótno lepiej radzi sobie z gorącym powietrzem,
OdpowiedzUsuńświetny efekt !!!
z tego co widac, to puder wtopił sie w materiał i być może wcale nie będzie kruszyć się przy praniu ....
naturalne włókna nie powinny się stopic, więc polecam bawełnę i len :)
OdpowiedzUsuńPróbowałam zafarbowac zesbossingowany kawałek płótna i trochę zlazło embossu
piękny efekt, nie mam nagrzewnicy ale może spróbuję potraktować płótno tak samo jak papier i podgrzać żelazkiem, strasznie mi się podoba
OdpowiedzUsuńSuper pomysł, ciekawa jestem jak będzie wyglądał cały album. Trochę się zapuściłam w oglądaniu twojego bloga, więc nie będę z osobna komentować wszystkich postów z cudnymi zdjęciami, tylko napiszę: DZIĘKI ZA PRAWDZIWĄ UCZTĘ DLA OCZU :)
OdpowiedzUsuń