i cóż, że ze Szwecji...
Miałam nie pokazywać tu albumów ślubnych, bo mam na to osobnego bloga, ale ten jest inny, więc się chwalę :P
Album w stylu skandynawskim miał być, jasny i z naturalnych materiałów. Okładkę okleiłam płócienną surówką, napis wypaliłam na drewienku, który oplotłam jeszcze sznurkiem. Wyszedł z tego bardzo stonowany album, mam nadzieję, że nie za skromny jak na ślubną okoliczność...
Swietny album!!! Jestem pelna podziwu dla Twej kreatywnosci :)
OdpowiedzUsuńjest piękny :) a wśród tych kamieni na pierwszym zdjęciu wygląda cudnie!
OdpowiedzUsuńpodziwiam to wypalanie.. i w ogóle oklejanie takim materiałem:)
OdpowiedzUsuńzdjęcie z kamieniami cudnie oddaje skandynawski klimat:)
Piękny! Wcale nie za skromny... idealny.
OdpowiedzUsuńSuper!!!! Bardzo elegancki :)
OdpowiedzUsuńW prostocie siła :)
OdpowiedzUsuńAsiu wyszedł rewelacyjnie! A pomysł z drewienkiem bardzo fajny:)
OdpowiedzUsuńjest piękny! cudnie go zaaranżowałaś
OdpowiedzUsuńDla mnie świetny pomysł, a ta deseczka...jakby ją morze wyrzuciło. Szalenie mi się podoba.
OdpowiedzUsuńpozdrowienia
.matka.
Świetny!
OdpowiedzUsuńRewewlacja! Wypalony napis na drewienku bardzo mi sie podoba :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
A jak się wypala taki napis ;> > Super wygląda :)
OdpowiedzUsuńPiękny:)
OdpowiedzUsuńminimalizm w najlepszej odsłonie:)
piękny jest w swojej prostocie, surowiźnie i w ogóle;)!!!
OdpowiedzUsuńPrzepiękny! Rany, kiedy ja się ogarnę ze zdjęciami :o(
OdpowiedzUsuńSuper to zrobiłaś Asiu! A jeśli chodzi o deseczkę z wypalonymi imionami to jeszcze nie widziałam tak pięknej roboty!
OdpowiedzUsuń